Matka wszystkich dylematów

Dziecko, oczywiście, także jest udręczone. Nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby zauważyć, że w wojnie mamuś najliczniejszymi ofiarami były dzieci, jednak wniosek, że pracujące kobiety ostatniego ćwierćwiecza umyślnie dopuściły się zaniedbań, byłby błędny. Fala kulturowego tsunami wyniosła je z domów, a przypływ demokratycznych ideałów osadził w pracy. Czerpiące otuchę z powieści o słynnych matkach, które dowiodły, że posiadanie „wszystkiego” jest możliwe, uwierzyły, że „zintensyfikowanie czasu przeznaczonego dla rodziny” jest wystarczającym substytutem rodzicielskiej uwagi i że dziecko jest po prostu jedną piłeczką więcej, którą współczesna matka może z powodzeniem żonglować. Jak to wyraziła jedna z najsłynniejszych pracujących matek, Madonna: „Współczesne kobiety szarpią się między dwoma przeciwstawnymi biegunami – pracą i rodziną”. Czemu dać pierwszeństwo – biologicznemu popędowi macierzyńskiemu (i obowiązkom, jakie niesie macierzyństwo) czy społeczno-ekonomicznemu trendowi promującemu pracę zawodową jako wskaźnik wyższego statusu? Prosta odpowiedź na to pytanie oczywiście nie istnieje. Każda matka musi indywidualnie rozwiązać ten problem, najlepiej w porozumieniu z partnerem i z pełną znajomością dostępnych możliwości opieki nad dzieckiem. Skoro obecnie widać coraz wyraźniej, że dla kobiety „mieć to wszystko”, i to w jednym czasie, jest nierealne, oczywistym rozwiązaniem w demokratycznym związku jest dzielić to wszystko.

Witaj na portalu! Miło mi Cię gościć, mam nadzieje, że zostaniesz na dłużej. Znajdziesz tutaj wiele artykułów dotyczących wiedzy, nauki i edukacji. Blog to moja pasja dlatego prowadzę, go z pełną starannością. Zapraszam do czytania!

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej: